Jak zdobyć klientów na remonty w Holandii, nie płacąc za reklamy

AgencjAI

Sprawdzone 12.09.2026 · czyta się 7 minut

Zlecenia z polecenia kiedyś się kończą: znajomy się wyprowadza, budowa się domyka, a telefon milczy przez dwa tygodnie. Ten tekst jest o tym, gdzie polska ekipa w Holandii może się pokazać bez wydawania na reklamy — i dlaczego najpopularniejsze miejsce jest jednocześnie najmniej skuteczne.

Zacznij od tego, co klient robi naprawdę

Klient rzadko szuka wykonawcy od zera. Zwykle dostaje numer od znajomego — i dopiero potem sprawdza w internecie, czy firma jest prawdziwa. To znaczy, że Twoje miejsca w sieci nie mają Cię sprzedać. Mają potwierdzić, że jesteś, że pracujesz i że da się do Ciebie dodzwonić.

Dlatego kolejność jest odwrotna niż podpowiada intuicja: najpierw daj się sprawdzić, potem daj się znaleźć.

Cztery miejsca za zero euro

  1. Wizytówka GoogleZakładasz ją sam, jest darmowa i wyświetla się na mapie, gdy ktoś wpisze „remonty” i nazwę miasta. Cztery rzeczy decydują: aktualne godziny otwarcia, zdjęcia z realizacji zamiast logo, komplet danych kontaktowych w jednym miejscu i odpowiedź pod każdą opinią. Wizytówka bez zdjęć i bez godzin wygląda na firmę, która się zwinęła.
  2. Polskie serwisy ogłoszeniowe w HolandiiNajwiększy z nich, ogloszenia.niedziela.nl, pozwala każdej firmie dodać dwanaście darmowych ogłoszeń dziennie — pod warunkiem, że każde opisuje inną usługę i żadne się nie powtarza. To miejsce bez algorytmu: człowiek sam wchodzi w kategorię, bo szuka wykonawcy. Jedno ogłoszenie na usługę: osobno gładzie, osobno łazienki, osobno płytki.
  3. Grupy na Facebooku — ale wybraneGrupy „Polacy w Holandii” mają po ponad 90 postów dziennie. Twój wpis znika z widoku w kilkanaście minut i zobaczy go garstka. Mniejsze grupy branżowe — ZZP, budowlanka, zlecenia — mają po kilkanaście postów dziennie i tam ten sam wpis żyje cały dzień. Mniejsza grupa, większy zasięg: to nie jest sprzeczność, tylko arytmetyka.
  4. Jedno miejsce, na które można wysłaćWizytówka i ogłoszenie muszą gdzieś prowadzić. Wystarczy jedna strona, na której widać: co robisz, gdzie pracujesz, numer telefonu i dane firmy. Nie musi być duża. Musi być, bo bez niej każde z powyższych miejsc kończy się zdaniem „to napisz na WhatsAppie”, a część klientów tego nie zrobi.

Co klient sprawdza, zanim zadzwoni

  • Czy firma jest prawdziwa — numer KvK i BTW. Bez nich strona wygląda jak ogłoszenie, a nie jak firma, a w Holandii podanie ich jest obowiązkiem.
  • Czy ktoś odbierze — numer telefonu widoczny od razu, bez szukania. Jeśli w robocie nie odbierasz, dopisz WhatsApp: wiadomość o 15:00 jest lepsza niż nieodebrany telefon o 10:00.
  • Czy pracujecie w mojej okolicy — wypisz miasta, nie województwo.
  • Jak wygląda robota — trzy zdjęcia z realizacji ważą więcej niż akapit o pasji i dwudziestoletnim doświadczeniu.

Gdzie zwykle traci się czas

  • Codzienne wpisy w największych grupach. Dużo pracy, mało wyświetleń, a przy powtarzaniu tego samego — ryzyko, że moderator uzna to za spam.
  • Profil na Facebooku zamiast strony. Nowa strona firmowa bez obserwujących nie jest pokazywana prawie nikomu, a Google jej nie indeksuje tak jak zwykłej witryny.
  • Czekanie, aż strona „będzie gotowa”. Jedna podstrona z kontaktem i trzema zdjęciami działa od pierwszego dnia. Rozbudowa może poczekać.

Od czego zacząć w ten weekend

  1. Sobota rano, 30 minutWizytówka Google: godziny, obszar działania, trzy zdjęcia z ostatniej roboty.
  2. Sobota wieczorem, 20 minutJedno ogłoszenie na polskim portalu — opisujące jedną usługę, z numerem telefonu i miastem w tytule.
  3. Niedziela, 15 minutWejdź na swoją stronę z telefonu, z wyłączonym WiFi. Policz, ile sekund mija do momentu, gdy widzisz numer telefonu. Jeśli więcej niż trzy — to jest pierwsza rzecz do poprawienia.

Jeśli chcesz, żeby ktoś zrobił ten ostatni krok za Ciebie i napisał, co konkretnie poprawić — wpisz adres swojej strony. Raport wraca w kilkanaście sekund, jest po polsku i nic nie kosztuje.

Źródła

Każdy fakt w tym tekście pochodzi z jednej z poniższych stron. Przepisy się zmieniają — jeśli czytasz to długo po dacie sprawdzenia, zajrzyj do źródła.

Przeczytaj też

Robimy strony dla polskich firm w Holandii

Jeśli po tej liście widzisz, że na Twojej stronie czegoś brakuje — sprawdzimy ją bezpłatnie i dostaniesz listę konkretów z dowodem przy każdym punkcie. Nic nie musisz zamawiać.

A jeśli strony jeszcze nie masz: we wrześniu jedną robimy za 0 €. Szczegóły i warunki są na stronie głównej.